7 zasad udanego małżeństwa według Johna Gottmana
Czy istnieją zasady, które pozwalają stworzyć udany związek? Relacje są zbyt złożone, by ich powodzenie można było zagwarantować zastosowaniem określonego zestawu reguł. Koncepcja Johna Gottmana pozostaje jednak wartościowa, ponieważ kieruje uwagę na codzienne sposoby budowania bliskości, przeżywania różnic i podtrzymywania zainteresowania światem drugiej osoby.
1. Poznawać wewnętrzny świat partnera
John Gottman zwraca uwagę na znaczenie znajomości wewnętrznego świata partnera — tego, co jest dla niego ważne, czym aktualnie żyje, czego się obawia, czego potrzebuje i co ma dla niego znaczenie.
Nie chodzi o gromadzenie informacji jak w ankiecie.
Znacznie ważniejsze jest przekonanie, że drugi człowiek pozostaje kimś, kogo można nadal poznawać.
W długiej relacji łatwo zacząć myśleć:
„Ja już wiem, jaki on jest.”
„Wiem, co powie.”
„Znam ją lepiej niż ona sama siebie.”
Taka pewność może dawać poczucie bliskości, ale może też zamykać ciekawość.
Ludzie zmieniają się pod wpływem doświadczeń. Zmieniają się ich potrzeby, obawy, sposób przeżywania pracy, rodzicielstwa, własnego ciała czy przyszłości.
Znajomość partnera nie jest więc stanem osiągniętym raz na zawsze. Jest procesem.
2. Pielęgnować sympatię i uznanie
Każda bliska relacja zawiera momenty rozczarowania.
Im dłużej ludzie są razem, tym więcej wiedzą również o swoich słabszych stronach.
Problem nie polega na tym, że dostrzegamy wady partnera. Trudność zaczyna się wtedy, gdy negatywny obraz staje się tak dominujący, że coraz trudniej zachować bardziej złożoną perspektywę.
Człowiek przestaje być osobą, która zrobiła coś raniącego, a zaczyna być „egoistą”, „kimś, komu nigdy nie zależy” albo „osobą, która zawsze wszystko psuje”.
Sympatia i uznanie nie wymagają idealizowania.
Chodzi raczej o zachowanie dostępu także do tych cech i doświadczeń, które sprawiają, że druga osoba jest dla nas ważna.
W konflikcie ta zdolność może być szczególnie trudna. Tym bardziej ma znaczenie, czy poza konfliktem relacja nadal zawiera doświadczenia wdzięczności, zainteresowania i uznania.
3. Zwracać się ku sobie
Bliskość buduje się nie tylko podczas ważnych rozmów.
Znaczna część relacji powstaje z drobnych momentów, w których jedna osoba próbuje nawiązać kontakt, a druga na ten kontakt odpowiada.
Może to być opowiedzenie czegoś z dnia, pokazanie interesującego zdjęcia, komentarz, żart, pytanie albo niewielka prośba o uwagę.
Nie każda taka próba musi prowadzić do długiej rozmowy.
Znaczenie ma raczej to, czy partnerzy w ogóle zauważają wzajemne próby zbliżenia.
W okresie przeciążenia łatwo je przeoczyć.
Ktoś mówi: „spójrz, co znalazłem”, a druga osoba słyszy kolejne żądanie uwagi.
Ktoś pyta: „jak się czujesz?”, a partner odbiera to jako kontrolę.
Warto więc interesować się nie tylko słowami, ale także tym, czy pod nimi znajduje się próba kontaktu.
4. Pozwalać partnerowi mieć wpływ
Dopuszczenie wpływu drugiej osoby nie oznacza podporządkowania.
Nie chodzi również o to, aby każdą decyzję podejmować wspólnie.
Bardziej o zdolność uznania, że perspektywa partnera może coś zmienić w naszym rozumieniu sytuacji.
W konflikcie łatwo przejść do obrony własnego stanowiska, zanim naprawdę usłyszymy drugą stronę.
Można jednak powiedzieć:
„Nie zgadzam się z tobą, ale rozumiem, dlaczego jest to dla ciebie ważne.”
Albo:
„Nie widziałem wcześniej tej części sytuacji.”
Bycie pod wpływem partnera w tym znaczeniu nie oznacza utraty własnego zdania.
Jest raczej gotowością do uwzględnienia faktu, że wspólne życie tworzą dwie odrębne perspektywy.
5. Rozwiązywać problemy, które można rozwiązać
Niektóre konflikty dotyczą spraw, w których można znaleźć praktyczne rozwiązanie.
Sposób podziału obowiązków, organizacja budżetu, czas przeznaczany na pracę i odpoczynek czy konkretne zasady funkcjonowania domu mogą podlegać negocjacji.
Nawet wtedy znaczenie ma jednak sposób rozpoczęcia rozmowy.
Jeśli temat zaczyna się od oskarżenia dotyczącego charakteru partnera — „jesteś kompletnie nieodpowiedzialny” — druga osoba prawdopodobnie szybciej zacznie bronić siebie niż zajmować się problemem.
Inaczej brzmi komunikat dotyczący konkretnego doświadczenia:
„Kiedy po raz kolejny dowiaduję się o tym w ostatniej chwili, czuję złość i trudno mi zaplanować własny czas. Chciałabym, żebyśmy ustalili to wcześniej.”
Nie oznacza to, że właściwe sformułowanie automatycznie rozwiąże konflikt.
Może jednak zwiększyć szansę, że przedmiotem rozmowy pozostanie problem, a nie wzajemna ocena wartości obu osób.
6. Rozpoznać problemy, których nie da się po prostu rozwiązać
Nie każda różnica ma rozwiązanie.
Partnerzy mogą mieć odmienne potrzeby dotyczące bliskości, czasu dla siebie, kontaktu z rodziną, wydawania pieniędzy, porządku czy sposobu spędzania wolnego czasu.
Niektóre z tych różnic pozostają obecne przez wiele lat.
Wtedy próba znalezienia „ostatecznej odpowiedzi” może prowadzić do wielokrotnego odtwarzania tego samego sporu.
Znaczenie może mieć rozpoznanie, że konflikt dotyczy nie tylko praktycznej decyzji, ale także wartości i osobistych znaczeń.
Dla jednej osoby oszczędzanie może być przede wszystkim bezpieczeństwem.
Dla drugiej — nadmiernym ograniczeniem i lękiem przed korzystaniem z życia.
Żadna z tych perspektyw nie musi być z definicji błędna.
Pytanie przesuwa się więc z:
„Kto ma rację?”
w stronę:
„Jak możemy żyć z tą różnicą, nie próbując nieustannie zmusić drugiej osoby do stania się kimś innym?”
7. Tworzyć wspólne znaczenia
Relacja nie składa się wyłącznie z rozwiązywania konfliktów.
Tworzą ją również rytuały, wspomnienia, role, sposób świętowania, codzienne zwyczaje i przekonania o tym, czym dla partnerów jest ich wspólne życie.
Dla jednej pary znaczenie może mieć wspólny poranek w weekend.
Dla innej regularna rozmowa wieczorem.
Dla kolejnej — określony sposób przeżywania świąt, rodzicielstwa czy kontaktu z przyjaciółmi.
Nie chodzi o tworzenie sztucznych tradycji.
Raczej o zauważenie, że związek stopniowo buduje własny język i własne znaczenia.
Wspólnota nie wymaga utraty indywidualności. Może natomiast dawać doświadczenie, że pomiędzy dwiema odrębnymi osobami istnieje również coś wspólnego, o co obie strony chcą dbać.
Siedem zasad nie jest receptą na związek
Model Gottmana bywa przedstawiany w popularnej formie jako zestaw wskazówek, które „gwarantują” udane małżeństwo.
Takie rozumienie byłoby zbyt daleko idące.
Relacje powstają w różnych warunkach, w różnych kulturach i przy różnych doświadczeniach życiowych. Nie wszystkie konflikty można rozwiązać lepszą komunikacją. Nie każdy związek powinien być utrzymany.
Szczególnej ostrożności wymagają sytuacje przemocy, przymusu i systematycznej kontroli. Nie są one zwykłym wariantem „problemu komunikacyjnego”.
Siedem zasad można natomiast traktować jako mapę obszarów, którym warto się przyglądać: ciekawości wobec partnera, zachowania uznania, codziennych prób kontaktu, wpływu, sposobu prowadzenia konfliktów i wspólnego znaczenia.
Mapa nie mówi, dokąd para musi dojść.
Może pomóc zobaczyć, gdzie obecnie się znajduje.
Relacja jako nieustanne poznawanie drugiej osoby
Jednym z najbardziej wartościowych wniosków z tej koncepcji jest przypomnienie, że bliskość nie jest równoznaczna z pełną wiedzą o drugiej osobie.
Partner może być znany i jednocześnie pozostawać kimś, kogo nadal trzeba poznawać.
Może się zmieniać.
Może reagować inaczej, niż oczekiwaliśmy.
Może odkrywać potrzeby, których wcześniej sam nie potrafił nazwać.
Relacja może stawać się mniej żywa wtedy, gdy ciekawość zostaje zastąpiona pewnością:
„Wiem już wszystko, co trzeba o tobie wiedzieć.”
Być blisko nie oznacza wiedzieć wszystko.
Może oznaczać gotowość, by nadal pytać.
Wybrane źródła
- Gottman, J. M., & Silver, N. (2024). Siedem zasad udanego małżeństwa. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Gottman, J. M., & Krokoff, L. J. (1989). Marital interaction and satisfaction: A longitudinal view. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 57(1), 47–52. https://doi.org/10.1037/0022-006X.57.1.47